Zasięgi nie płacą faktur

Dlaczego w marketingu warto myśleć trzeźwo, a nie tylko patrzeć na liczby


Umówmy się od razu: zasięgi w mediach społecznościowych są miłe. Poprawiają humor, wyglądają dobrze w prezentacji i potrafią podnieść morale szybciej niż poranna kawa. Problem zaczyna się w momencie, gdy zaczynamy je traktować jak dowód, że biznes działa.


Bo choć post na Facebook, Instagram czy TikTok może mieć dziesiątki tysięcy wyświetleń, to na koniec miesiąca i tak pojawia się jedno pytanie:
„Dobrze, a ilu z tego było klientów?”
I wtedy często robi się cicho.


Z perspektywy agencji marketingowej Goliat Film widzimy to bardzo wyraźnie. Profile z imponującymi liczbami, ładne wykresy, a obok nich firmy, które nadal mają problem ze sprzedażą.
Bo zasięg nie jest sprzedażą. Nie jest relacją. Nie jest zaufaniem. Jest tylko możliwością — i to pod warunkiem, że ktoś wie, co z nią zrobić.


Zanim zaczniesz gonić zasięgi, zatrzymaj się na chwilę


Zanim wrzucisz kolejny post, rolkę albo uruchomisz reklamę, warto odpowiedzieć sobie na kilka prostych (choć czasem niewygodnych) pytań.


Ilu klientów naprawdę potrzebujesz?


Nie każdy biznes musi docierać do tysięcy osób dziennie. Lokalna firma, studio oferujące film, zdjęcia i fotografię czy marka działająca w niszy często potrzebują kilkunastu solidnych klientów miesięcznie. I to w zupełności wystarczy, żeby firma zdrowo funkcjonowała.


Ilu klientów jesteś w stanie realnie obsłużyć?


Duży zasięg bez zaplecza bywa jak promocja „wszystko za pół ceny” bez przygotowania. Niby fajnie, ale szybko robi się nerwowo. Jeśli nie masz zespołu, procesów i czasu, lepiej mieć mniej zapytań — za to lepszej jakości.


Czy zasięg to już klienci?


Krótka odpowiedź: nie.
Dłuższa: badania nad zachowaniami konsumentów (m.in. publikacje Ehrenberg-Bass Institute) pokazują jasno, że uwaga nie oznacza decyzji zakupowej. Polubienie posta czy obejrzenie rolki to jeszcze nie relacja i nie sprzedaż.


Czy bardziej opłaca się gonić nowych, czy zadbać o obecnych?


Harvard Business Review od lat przypomina, że utrzymanie obecnego klienta jest tańsze niż pozyskanie nowego. A mimo to wiele firm inwestuje całą energię w „nowych odbiorców”, zapominając o tych, którzy już kupili i mogliby wrócić.


Algorytm Cię lubi. Klient – nie zawsze


Algorytmy mediów społecznościowych kochają emocje, tempo i sensację. Biznes… już niekoniecznie. Viralowy film na TikToku może dać ogromny zasięg, ale bez strategii, spójnej oferty i sensownej strony www często kończy się tylko jednym zdaniem:
„Ale fajnie to poszło.”


W praktyce znacznie lepiej działają:

  • regularna, spokojna komunikacja,
  • treści, które coś tłumaczą, a nie tylko krzyczą,
  • dobre zdjęcia, przemyślana fotografia i profesjonalny film,
  • reklama trafiająca do konkretnej grupy, a nie „do wszystkich”,
  • połączenie online z offline: gadżety, materiały drukowane, wydarzenia.

Zasięgi a wizerunek – granica, którą łatwo przekroczyć


W pogoni za mitycznymi zasięgami wiele firm wpada w niebezpieczną pułapkę. Zaczyna się niewinnie: „zróbmy coś luźniejszego”, „wskoczmy w trend”, „może trochę pożartujmy”. A kończy się wygłupami, które kompletnie nie pasują do marki budowanej przez lata.

Problem polega na tym, że internet ma bardzo dobrą pamięć. Klient, który jednego dnia widzi firmę jako eksperta, a drugiego jako uczestnika przypadkowego trendu, zaczyna się zastanawiać, z kim właściwie ma do czynienia. A w biznesie niepewność rzadko sprzyja decyzjom zakupowym.

Budowanie wizerunku w mediach społecznościowych to proces długodystansowy, a nie sprint po kilka tysięcy wyświetleń. Spójność języka, estetyka, sposób komunikacji i świadome podejście do humoru (albo decyzja, by wcale go nie używać) mają realne znaczenie. Jedno viralowe nagranie może dać chwilowy rozgłos, ale może też podważyć zaufanie, na które pracowało się latami. A odbudowa wizerunku bywa droższa niż niejedna kampania reklamowa.
Krótko mówiąc: lepiej być konsekwentnym niż śmiesznym na siłę. Zasięg można odbudować.
Zaufanie – znacznie trudniej.


Kilka pytań kontrolnych dla tych, którzy „muszą mieć większe liczby”


Jeśli łapiesz się na tym, że częściej sprawdzasz statystyki niż zapytania od klientów, odpowiedz sobie szczerze:

  • Czy mój idealny klient faktycznie jest w tym kanale?
  • Czy mój profil prowadzi do konkretnego działania, czy tylko do kolejnych postów?
  • Czy moja oferta jest zrozumiała w 10 sekund?
  • Czy wiem, skąd realnie przychodzą klienci?
  • Czy dbam o tych, którzy już kupili, czy tylko o tych, którzy „może kiedyś”?

To nie są pytania pod algorytm. To pytania pod realny biznes.


Na koniec – bez marketingowej magii

Zasięgi są w porządku. Reklama, marketing, media społecznościowe — to wszystko są potrzebne narzędzia.
Ale zasięg bez strategii jest jak billboard na pustej drodze: wygląda efektownie, tylko nie pracuje.

Najlepsze firmy nie pytają: „jak zrobić większy zasięg?”
Pytają raczej:

  • do kogo mówimy,
  • po co mówimy,
  • i co ta osoba ma zrobić dalej.


A kiedy to jest jasne, liczby same zaczynają działać.
I wtedy — co najważniejsze — zaczynają też płacić faktury

Piotr Goliat

Piotr Goliat

Szef / Specjalista ds. kluczowych klientów

Producent Filmowy i fachowiec od łączenia kropek, dla którego szklanka jest zawsze do połowy pełna. Kultywuje zasadę pozytywnego marketingu, według której marketing to płaszczyzna komunikacji między klientem a jego celami, a nie forma presji społecznej.